Jakie efekty po „Skalpelu” Ewy Chodakowskiej?

„Skalpel” jest niczym operacja gimnastyczno-chirurgiczna! Zapytacie: skąd ta zaskakująca nazwa dla programu treningowego? Skalpel kojarzy się nam z precyzją i skutecznością i takie też działanie mają zawarte w zestawie ćwiczenia. Precyzyjnie wyrzeźbią Twoje ciało, by nadać mu wymarzony kształt. Dlaczego „operacja gimnastyczno-chirurgiczna”? Ponieważ ten rodzaj treningu gwarantuje efekty podobne do tych, jakie daje chirurgia plastyczna. Tak przynajmniej reklamuje go sama Ewa Chodakowska.

Sukces treningu!

„Skalpel” stał się najpopularniejszym treningiem proponowanym przez polską gwiazdę fitnessu. Jego sukces zainspirował trenerkę do stworzenia kolejnego bliźniaczego zestawu-„Skalpel-Wyzwanie”.

Na jakich zasadach opierają się powyższe programy?

Podstawowe reguły „Skalpeli” nie różnią się od tych, obowiązujących w innych rodzajach ćwiczeń:

  • Systematyczność to klucz do sukcesu. Dla uzyskania najlepszych efektów ćwiczymy 3-4 razy w tygodniu.
  • Liczy się jakość nie ilość. Jeśli nie dajemy rady wykonać sugerowanej liczby powtórzeń, robimy tyle, ile możemy, za to dokładnie.
  • Zwracamy uwagę na oddech. Nie przytrzymujemy powietrza w płucach: napięcie mięśni-wdech, rozluźnienie- wydech.
    Przez cały czas kontrolujemy napięcie mięśni brzucha, nie tylko w trakcie ćwiczeń dedykowanych tej partii ciała.
  • Ruchy wykonujemy w równym tempie. Nie szarpiemy.

Pierwszy „Skalpel” powstał z myślą o początkujących. Trening trwa 40 minut i angażuje całe ciało, w szczególności jego „kobiece” obszary: brzuch, uda, ramiona i pośladki. „Wyzwanie” to po prostu trudniejsza wersja pierwotnego zestawu. Jeśli prostszy trening nie sprawia nam już trudności, warto zabrać się za bardziej zaawansowaną wersję. Upragnione efekty będą bardziej spektakularne, gdy dołączymy tzw. kardio, czyli skakanie na skakance, pływanie czy bieganie. Oczywiście i w tym wypadku nie obejdzie się bez odpowiedniej diety. Nasze normalne zapotrzebowanie wystarczy obciąć o 300 kcal i trzymać się tej dawki. Pozwoli to nam uniknąć efektu jo-jo.

Wyrzeźbiona sylwetka w kilka tygodni-co konkretnie obiecuje Ci Ewa Chodakowska?

Trenerka ma dla Ciebie kuszącą ofertę-jeśli będziesz systematyczna, pierwsze efekty zauważysz już po 2 tygodniach. Poprawi się jędrność brzucha, ud i pośladków. Po miesiącu pozbędziesz się cellulitu i stracisz w biodrach nawet 10 cm. Efekty dwumiesięcznych ćwiczeń będą już spektakularne: sylwetka osiągnie wymarzone kształty, a napięcie skóry i jędrność ciała wyraźnie się poprawią. „Skalpele” to korzyści nie tylko dla ciała, ale i dla ducha. Dzięki wydzielaniu się endorfin (hormonów szczęścia) trening pani Ewy odstresuje Cię i poprawi psychiczne samopoczucie. Staniesz się wulkanem energii i radości. Ewa Chodakowska zapewnia, że są to ćwiczenia niezawodne. Jeżeli próbowałaś wcześniej czegoś innego, ale bez skutku, to uzbrojona w ten zestaw na pewno osiągniesz sukces.

Piękna figura w miesiąc-fakty czy obietnica bez pokrycia?

Tyle teoria. Zajmijmy się teraz praktyką, czyli przyglądnijmy się opiniom kobiet, które ćwiczyły z Ewą Chodakowską. Co mówią zwykłe „użytkowniczki” programów treningowych guru polskiego fitnessu?
Jedne chwalą, drugie ganią. Nie mało jest też opinii skrajnych, a nawet nieprawdopodobnych. Bo czy można uwierzyć komuś, kto twierdzi, że pierwsze efekty zauważył już po 4 dniach?! Jednak większość wypowiedzi to opinie wyważone i wiarygodne. Można z nich wywnioskować, że najlepsze efekty zauważają osoby, które wcześniej w ogóle nie ćwiczyły, a zainteresowanie aktywnością fizyczną obudziła w nich właśnie Ewa Chodakowska. Osoby te często podkreślają, że sposób motywacji, jaki stosuje trenerka jest w ich wypadku bardzo skuteczny i pomaga wytrwać w reżimie systematycznych treningów. Wiele dziewczyn chwali się postępami i potwierdza realność obietnic pani Ewy, np: o utracie centymetrów w biodrach i talii.

Wady treningu?

Stronnictwo przeciwniczek atakuje nie tyle sam program treningowy gwiazdy, co jej sposób bycia i promocji. Podkreśla się, że Chodakowska to przede wszystkim produkt komercyjny, a jej fitnesowa działalność podlega prawom rynku, które pozwalają na niedomówienia czy drobne kłamstewka. Krytycy zwracają uwagę, że najbardziej efektywnym motywatorem, który ma zwiększyć grono naśladowczyń trenerki, jest jej powszechnie eksponowane ciało. Stanowi swoisty baner reklamowy jej metod treningowych. Konsekwentnie przemilczany jest jednak fakt olbrzymich wyrzeczeń i wysiłku, które stoją za tak utrzymaną sylwetką. Nie wystarczy po prostu poćwiczyć trzy razy w tygodniu, aby tak wyglądać. Krytycy zwracają również uwagę na to, że Ewa Chodakowska jest posiadaczką sztucznego biustu, dlatego jej ciało wyżyłowane ćwiczeniami, mimo minimalnej zawartości tłuszczu, nie utraciło kobiecych proporcji. Jako kobiety dobrze wiemy, że utrata kilogramów zabiera nam kolejne centymetry nie tylko w biodrach, ale niestety również w biuście i nie ma na to rady. Powinno się o tym wszystkim mówić wprost, a nie mamić obietnicami bez pokrycia-zwracają uwagę przeciwniczki medialnej trenerki.

Tak czy inaczej, z Ewą Chodakowską czy z innym guru fitnessu-warto ćwiczyć systematycznie dla zdrowia, urody i radości. Jak w każdej dziedzinie tak i w fitnessie jest miejsce na oryginalność i osobisty pomysł na siebie. Autorytety i gwiazdy mogą być inspiracją dla naszych wysiłków, ale cele treningowe warto wyznaczyć sobie samej.

Czytaj więcej:



Jakie efekty po „Skalpelu” Ewy Chodakowskiej?
5 (100%) 1 głosów