Obalamy mity dietetyczne: Od czego tyjemy najbardziej?

Produkty, których nie można ich jeść, łączyć albo przemycać pomiędzy posiłkami. Są wrogiem diety. Wszystko byłoby jasne i łatwe do pilnowana, gdyby nie fakt, że większość z nich ma złą sławę zupełnie bez powodu.

Dziś obalimy mity dotyczące 4 produktów, które wcale nie są tak złe, jak się je maluje

Jajka podczas diety nie są dobre

Zła sława jajek ciągnie się już naprawdę długo, głównie za sprawą rosnącego od nich cholesterolu. Obawa przed zjedzeniem większej ilości jajek jest na tyle duża, że rezygnujemy z nich nawet na diecie. Jest to wyjątkowo krzywdzące, bowiem mają one w sobie zaledwie 1% węglowodanów, a więc stanowią idealną alternatywę dla posiłku białkowo – tłuszczowego. Owszem, cholesterolu mają znacząco dużo, ale jest on niezbędny do syntezy hormonów czy wartościowej witamin D. Dodatkowo, niecały cholesterol, który zjemy wraz z jajkami dostaje się do naszego krwioobiegu.

Ziemniaki powodują tycie

100gram ziemniaków to zaledwie 60kcal, a więc 3krotnie mniej jasny chleb pszenny. Dodatkowo zawierają w sobie dużo błonnika, magnezu i fosforu, dzięki czemu dbają o nasz układ nerwowy. Ograniczanie ich w przypadku pracy umysłowej czy nauki na egzaminy jest bezcelowe i co więcej, może przynieść wiele strat. Co więcej, są sposoby by ziemniak na obiad nie tylko miał mało kalorii,ale także niski indeks glikemiczny. Wystarczy ugotować go w mundurkach, a następnie mocno przestudzić w lodówce.
Wniosek? Tuczące nie są same ziemniaki, co dodatki które z nimi jemy. Sosy, majonezy, tłuste mięso to wróg naszej talii.
Dodatkowo, warto sprawdzić brata bliźniaka, zwanego batatem – są prawdziwą bombą witaminową z grupy B.

Makaron tylko dla Włochów!

Każdy z nas jadł, każdy z nas ma swój ulubiony, każdy z nas tęskni za nim gdy przechodzimy na dietę. Mit mówi iż makarony to źródło węglowodanów prostych, które tworzą równie prostą drogę do nadmiernych kilogramów.
Mamy dobrą wiadomość, to bajka. Pszenny, zwykły makaron faktycznie nie jest dietetyczny i zdrowy, ze względu na niewielką ilość błonnika i wysoki indeks dla cukrzyka. Na szczęście, na rynku znajdziemy bez problemu makaron razowy, pełnoziarnisty czy nawet gryczany, który ma mniejszą ilość skrobii, a tym samym, lepiej się trawi w naszym żołądku. Dodatkowo szklanka makaronu pełnoziarnistego typu penne to zaledwie 240kcal. Pamiętajmy iż węglowodany to źródło energii, z której nie możemy korzystać. Dodając do makaronu składników odejdźmy od śmietany i boczku, zastąpmy je jogurtem i kurczakiem, a sam makaron gotujmy na styl al dente.

Sól to biały wróg, zaraz po cukrze

Od niej puchniemy, od niej tyjemy, od niej się uzależniamy. Tak głosi mit, obarczający sól za największe problemy zdrowotne. Cóż, jest to niewątpliwy błąd, bowiem sól bywa czasami zbawienna, nie tylko dla naszych kubków smakowych, ale i dla naszego zdrowia.Norma dzienna to płaska łyżka, a więc ograniczanie jej jest niewskazane. Przyczyną jej złej sławy jest brak umiaru i fakt że nie zdajemy sobie sprawy w ilu produktach ta sól się kryje. Dodatkowo, sól jodowana,jest wręcz zalecana chorym na niedoczynność tarczycy, czy cierpiących na niedobór jodu w organizmie. Oprócz tego warto zwrócić uwagę na sól morską ( z niską zawartością sodu) czy himalajską ( z dużą dawką minerałów).

Obalamy mity dietetyczne: Od czego tyjemy najbardziej?
5 (100%) 2 głosów